Rynkowe zasady są jasne i proste im większe przysłowiowe pole do popisu tym większa i bardziej zacięta konkurencja, która rozgrywa się zdecydowanie na wielu poziomach. Na każdym równie intensywnie i bez żadnych sentymentów. Dobrym przykładem takiego rynku, na którym trwa ciągła walka jest rynek motoryzacyjni wszyscy producenci starają się ciągle wzmacniać swoją pozycję albo walczą o przetrwanie. Nikt praktycznie nie może sobie pozwolić na to by, chociaż na moment spocząć na laurach i dać sobie odetchnąć. Rynek samochodowy ma to do siebie, że jest jednym z najbardziej dynamicznych i to, co wystarczało wczoraj by być najlepszym następnego dnia już może być zdecydowanie niewystarczające nawet na niski standard. Wiadomo, że producenta i koncern, który walczy o dominację na rynku nie interesuje wyznaczanie dolnych standardów tylko tych najwyższych przede wszystkim związanych z innowacjami. Dlatego producenci, kiedy tylko mogą poświęcają jak najwięcej środków na rozwój technologii, które są wykorzystywane w samochodach. Chodzi zarówno o same projekty i kształty samochodów właściwości jezdne bezpieczeństwo nowatorstwo koszty eksploatacji i wiele innych. Na każdym z tych pól trwa zaciekłą konkurencja, która wymaga zarówno sił i nakładów finansowych jak i umiejętności wyprzedzania z dużym stopniem ryzyka. Czasem wstrzymanie się z wprowadzeniem pewnego rozwiązania oznacza dla danej marki tyle, że zamiast być postrzeganą, jako pionier i wyznaczający trendy jest postrzegana, jako kopista i nieudolny naśladowca. Ten pęd do tego by wprowadzać jak najszybciej nowoczesne technologie i rozwiązania innowacyjne powoduje, że wiele osób zajmujących się motoryzacją podkreśla, iż warto do wszystkich nowych modeli aut podchodzić odpowiednio sceptycznie. Ponieważ auto, jako takie musi się w cudzysłowie objeździć a przede wszystkim muszą wyjść na jaw wszelkie ewentualne słabe punkty, czyli te, które mogą wywoływać klasyczne usterki. Faktycznie, kiedy się spojrzy na statystyki dotyczące tego jak długo użytkowane samochody są sprawne po kupnie to modele z pierwszych generacji albo tuż po poprawkach faktycznie wykazują tendencję do tego by się niekorzystnie ponad średnią, jeżeli chodzi o ilość usterek wybijać. Taki jest koszt wyścigu i konkurencji między koncernami. Klienci dostają pewne rozwiązania szybciej, ale nie do końca dopracowane albo też przemyślane. Oczywiście te nowości nie mają nic wspólnego ze standardowym bezpieczeństwem nie są dopuszczane do produkcji samochody niespełniające podstawowych norm bezpieczeństwa dla kierowców i pasażerów to było by absolutnie niewyobrażalnym błędem i niedopatrzeniem ze strony koncernu. Kosztowałoby też tyle, że koncerny na samą myśl o wysokości kary i innych kosztach przykładają wagę szczególnie do bezpieczeństwa. Dzięki temu wsiadając do samochodu danej marki właściciel jest pewny tego, że nie naraża swojego zdrowia a ni życia jak również samych pasażerów z tego tytułu, że auto nie zostało sprawdzone pod względem, jakości zabezpieczeń. Wyścig między koncernami, zatem nie zagraża bezpieczeństwu a jednocześnie rozwija motoryzacje i pcha na nowe tory.